Budynek rosnie
Utzonowski projekt opery w Sydney był zupełną innowacją, jednak realizacja architektonicznej wizji Duńczyka była jeszcze większym wyzwaniem -niektóre z zaprojektowanych efektów nie zostały nigdy wcześniej osiągnięte i wielu ludzi związanych z przedsięwzięciem nie miało pewności, czy są w ogóle możliwe do zrealizowania. Wyjątkowy problem stanowiły dachy - użebrowane jak wachlarze. Kłopot polegał na tym, że ich kształty nie wydawały się układać w jakikolwiek spójny wzór - mówi się o nich, że przypominają wydęte na wietrze żagle wielkiego statku, jednak sam Utzon twierdził, że inspirowały go liście palmy. Potem, gdy budowa miała się ku końcowi, opisał je ponownie w zupełnie inny sposób: „ patrzysz na wybrzuszony kształt skorupy orzecha włoskiego i w środku widzisz rozdęte jądro. Nie zastanawiasz się, dlaczego on tak wygląda".